18.04.2019r.
„I musisz wybrać to odpowiednie, to Twój czas”
Tkwię w takim punkcie swojego istnienia, który prowokuje do ciągłej konfrontacji przed sobą samą. Nawet słuchając muzyki, czytając książki, rozmawiając z ludźmi nieustannie słyszę to samo pytanie, które natrętnie żąda ode mnie odpowiedzi: „po co ja tu jestem”?! I choć bywam z reguły aktywnym człowiekiem, starającym się nieść pomoc tam, gdzie jest ona potrzebna, miewam dni pełne zadumy, które potrzebują jedynie Jego obecności. To Boża obecność dodaje mi optymizmu, pokoju serca, zrozumienia, cierpliwości również do siebie, i chęć niesienia innym uśmiechu i głoszenia hasła „niebawem Zmartwychwstanie” i to dosłownie:) A dzień taki jak dziś, Wielki Czwartek, jest dniem, który Jezus ukazuje, że pełnia miłości ujawnia się w SŁUŻBIE. Może zabrzmi to banalnie, ale właśnie wczoraj, gdy próbowałam 2,5 letniemu dziecku wyjaśnić, czym jest Wielki Czwartek i symbol umywania stóp, trzymałam w dłoniach jego stopy i obcinałam jemu paznokcie. Zrozumiałam po raz kolejny, że to jest MIŁOŚĆ w służbie, i że naprawdę to są wielkie rzeczy, do który zostaliśmy powołani. Nie trzeba od razu wyjeżdżać na misje, w świat daleki, by głosić z Bożą mocą swoją codzienność, pełną zachwytu. I moja radość z wykonywanych obowiązków, z tworzenia tego bloga, z rozwijania pasji ma za zadanie nieść ludziom świadectwo:
„Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga” 1Kor 6, 19
Dlatego ważne jest, aby moje i twoje spełnienie z życia udzielało się innym. Mamy misję, a ona nie może kręcić się jedynie wokół osi moich pragnień, chodzi o to, by umiejętnie się nimi dzielić, wskazując zawsze na Boga jako „sprawcę chcenia i działania” Flp 2,13.
Czy mam świadomość, że moją misją jako katolika jest głosić „w porę i nie w porę”? 2Tm 4,2 Odnalezienie swojej misji jest trudnym zadaniem. Wymaga na pozór prostej czynności, czyli wejścia w głębiny swojego serca. Jednak najtrudniej jest przyjąć te prawdy, które są oczywiste. Najtrudniej dlatego, że nad ich istotą już dawno przestaliśmy się zastanawiać.
„Myślcie o Panu zawsze właściwie i szukajcie Go w prostocie serca” Mdr 1,1
Odnalezienie swoich priorytetów ułatwi dążenie do spełnienia własnej i niepowtarzalnej misji. Nakierują one moje przyszłe życie, przyszłe wybory, moje postępy, zachowania, nawyki. Staną się czymś co sprawi, że ani na chwilę nie stanę w miejscu. Misja każdego z nas jest inna, zaskakująco wyjątkowa i niepowtarzalna. I absolutnie nigdy lepsza, czy gorsza od innych!
Każdego dnia staram się odnajdywać sens tego pielgrzymowania. I nie jest to łatwe, gdy pragnienia serca często „żądają” czegoś innego do zdobycia. Z soboty na niedzielę (13-14.04) wraz z dwiema dzielnymi niewiastami (dziękuję Wiola i Emilka ❤ ) wzięłam udział w Ekstremalnej Drodze Krzyżowej. Było to moje trzecie doświadczenie takiej formy bliskości z Ukrzyżowanym Jezusem. Cała trasa wynosiła 48km, wyruszyłyśmy ok. godz. 22:30. Czas milczenia, modlitwy, zadumy i rozmyślań, który towarzyszył tej nocy i tego ranka, był intensywny. Wierzę, że owoce będą równie obfite. Pod koniec drogi krzyżowej – moje ostatnie 5km trasy- był ból, zaciskanie zębów i łzy, a wysiłek fizyczny przejął, w pewnym momencie kontrolę, nad pragnieniem dotarcia do stacji końcowej. Walka nad moim „ja” była zacięta. Doszłam do stacji 11, Ukrzyżowanie Pana Jezusa i zrozumiałam, że już kolejne stacje będą moją samotną wędrówką. Dziewczyny przemierzały kolejny odcinek, a ja kierowałam się w stronę przystanku autobusowego (ok. 36km, godz. 7:15). Nie jest łatwo zrezygnować, gdy do końca zostało tylko 3 stacje, gdy w głowie słyszysz, „po co ci to było”. Tak, jestem słaba, ale wybór w pełni należał do mnie. Choć dziewczyny przemarznięte i obolałe śmiejąc się przez łzy szły dalej, ja nie byłam w stanie. Rozmawiając później z kolegą, o tym co się wydarzyło i jak się czuję z tym, że nie dotarłam do celu, poczułam ogromną ulgę, słysząc od niego, że każdy nasz wybór ma sens, bo każdy z nas ma swoją własną drogę krzyżową i swój własny krzyż. Uświadomił mnie, że odpuszczenie walki, która jest nielogiczna, również wbrew innym jest pokonaniem siebie i potrzeba wielkiej odwagi, by wybrać samemu.
Jezus cierpiał męki, to ja nie dam rady?! No właśnie nie, bo to On Zbawił świat, a ja nie jestem w stanie znieść tyle ile On. Odnoszę wrażenie, że to cierpienie duchowe, które przeżywałam rezygnując z dalszej wędrówki wcale nie było mniejsze, od tego fizycznego, które spowodowałoby uszczerbek na zdrowiu. Za ogromną łaskę uważam daną mi możliwość wyboru, w miejscu znajdującym się przystanek od miejsca zamieszkania (nie znałam trasy, nie ja ją wybierałam). Oczywiście uwzględniając przy tym dojście do przystanku i z przystanku (ok 2km)
Od Jezusa mogę się nauczyć jak zrobić misję ze swojego życia. Jezus ma misję, bo wolą Jego Ojca jest, aby mówił o Ojcu, pokazywał na Niego i uczył o Nim. Oto cała Jego misja. I do wypełniania tego, wpisuje się całe Jego życie! „Kto słucha mnie, słucha Ojca”.
Taka ciekawostka: rolą ucznia, w czasach Jezusa było trwać 24h przy nauczycielu, uczyć się jego oraz naśladować go i słuchać.
- Ile czasu poświęcam, by przebywać w Jego obecności?
- Czy staram się Jego poznać, poprzez rozważanie tak bardzo ludzkich zachowań Jezusa, które są zapisane w Piśmie Świętym?
- Czy to naśladowanie nie jest jakąś abstrakcją według mnie samego?
- W naszym życiu musi być czas i miejsce na Wielki Piątek i Wielką Niedzielę. Bywają trudne momenty, jak podczas drogi krzyżowej, w których trzeci i kolejny upadek prowokują do tego, by wgryźć się w glebę, rozpaczać i tak pozostać. Bywają też takie dni, które rozbłyskują w tej przerażającej ciemności niosąc nadzieję i sens życia, dni takie jak Niedziela Zmartwychwstania. Jednak, by do tego doszło musimy pogodzić się z własnym obumieraniem, czyli z własnym grzechem i własną słabością.
Zmartwychwstanie odmieni każdego, kto zrozumie, że musi być Wielki Piątek i Wielka Niedziela. Tego drugiego nie ma bez tego pierwszego! Historia Zmartwychwstania Jezusa, nie jest jakąś tam baśnią z morałem, czy opowieścią, która tak sobie powstała z okazji świąt.
Zadanie do wykonania: Postaraj się spisać misję swojego życia 🙂
Życzę z głębokości serca:
Miłości – Wielkiego Czwartku
Wiary – Wielkiego Piątku
Nadziei – Wielkiej Soboty
Radości – Wielkiej Niedzieli
do posłuchania:
https://youtu.be/QKRqW0iFgxU
Miłość i Moc!
Aga ❤








